Home


Na co idą pieniądze na Puszczę?

Polski rząd od 1999 roku wydał 30 milionów złotych na Puszczę Białowieską. Najpierw wicepremier Balcerowicz przeznaczył 20 milionów z intencją, by do końca 2000 roku cała Puszcza Białowieska została objęta parkiem narodowym. Rząd opracował tzw. "Kontrakt dla Puszczy", wydrukowany po polsku i angielsku i szeroko propagowany (wówczas jeszcze objęcie całej Puszczy parkiem narodowym zależało tylko od decyzji rządu, od roku 2001 znowelizowana Ustawa o ochronie przyrody uzależnia taka decyzję od zgody samorządów). Chwalono się Puszczą na światowej wystawie w Hanowerze i wydawało się, że jest to tylko kwestia czasu. Później kwotę tę zwiększono o następne 10 milionów. Podtytuł "Kontraktu dla Puszczy", podpisanego przez ministra Jana Szyszko 9 października 1998 roku brzmiał: "Działania dla utworzenia parku narodowego na całej polskiej części Puszczy Białowieskiej". To samo ministerstwo firmuje również "Projekt Puszcza Białowieska" realizowany ze środków duńskich w ramach projektu podpisanego między Polską i Danią 3 marca 1997 roku a realizowanego przez firmę COWI. Na realizację tego projektu Duńczycy przeznaczyli 8 milionów złotych.
Regionalne Centrum Ekologiczne (REC) wydało w 2001 roku, także ze środków "Kontraktu", broszurę "Co nam dał kontrakt? Jak zostały wykorzystane środki z "Kontraktu dla Puszczy Białowieskiej". Jak czytamy w tej broszurze w roku 1999 przekazano 8 750 000 zł bezpośrednio dla gmin, na inwestycje. 11 250 000 zł przekazano w tym roku dla Białowieskiego Parku Narodowego, z czego prawie połowa została przeznaczona na opracowania teoretyczne wspierające gminy, takie jak studia zagospodarowania przestrzennego, strategie rozwoju itp. W roku 2000 dla gmin przekazano dalsze 6 500 000 zł a dla Parku 3 500 000 zł. Jak gminy wykorzystały te pieniądze? Zmodernizowano za nie szkoły, wybudowano wodociągi, wybudowano kotłownie, kanalizację, zmodernizowano drogi a nawet zakupiono samochody śmieciarki. Park z kolei rozpoczął ogromną budowę Centrum Dydaktyczno-Muzealnego oraz zlecił wykonanie wielu prac studialnych, ekspertyz i opracowań. Część środków Park przekazał na opracowanie różnego rodzaju strategii zagospodarowania i rozwoju gmin.
Po "skonsumowaniu" tych pieniędzy przez beneficjentów park narodowy nie tylko, że nie został powiększony, ale rząd wręcz wycofał się z tego planu, wobec jednoznacznego sprzeciwu lokalnych społeczności i resortu leśnictwa. Minister Tokarczuk, zanim zasłynął swoimi antyekologicznymi posunięciami, został najpierw obrzucony w Białowieży jajkami, na wiecu zorganizowanym przy pomocy jego podwładnych, czyli leśników. Czyżby więc - z punktu widzenia ochrony przyrody - pieniądze zostały wyrzucone w błoto? Wiele wskazuje, że tak. Oczywiście, cieszą nowe inwestycje w gminach i samochód-śmieciarka, ale intencją przekazania tak dużych dotacji z budżetu państwa, a więc pieniędzy społecznych, było doprowadzenie do ochrony całej Puszczy parkiem narodowym. Gdyby chodziło tylko o pomoc społeczną pieniądze te można było przekazać innym, biedniejszym gminom w Polsce. Wielka ilość różnorodnych ekspertów pracowała przez ten czas nad zadaniami opłacanymi ze społecznych funduszy Kontraktu, ale powstały w rezultacie tych prac program zagospodarowania gmin puszczańskich wylądował na półkach gmin i nikt nie myśli o jego realizacji. Życzeniowe zapisy w publikacjach Strategii, opracowanych przez liczne zespoły tzw. ekspertów brzmią wręcz zabawnie, kiedy mówi się o internetowych stronach Strategii, kiedy na palcach można policzyć posiadaczy komputerów we wsiach puszczańskich. Ciekawe, czy powstał powiatowy program edukacji ekologicznej (miał powstać do końca 2001 roku), jak realizuje się "promowanie wydawnictw proekologicznych", bo nie widziałem takich w kioskach w Hajnówce, jak wdrożono "program kształtowania postaw przedsiębiorczych wśród kobiet", gdzie to w Białowieży powstało Policealne Studium Ekologii (miało powstać według Strategii do końca 2001 r.)? Czy trzeba było wydawać miliony, żeby naukowcy "wyprodukowali" takie mądrości jak cel strategiczny polegający na tym, że województwo podlaskie powinno być "otwarte i dostępne dla otoczenia"? Podobne myślenie życzeniowe mogliby zapisać na setkach stron publikacji finansowanych z budżetu państwa również społeczni "eksperci" - tylko, że tak samo nic by z niego nie wyniknęło dla powiększenia parku narodowego. Czy trzeba było wydawać fundusze z Kontraktu, żeby napisać, że na terenie powiatu żyją Białorusini, Polacy i Ukraińcy, lub opublikować, "na podstawie własnego opracowania" schematyczną mapkę dróg, skoro każda mapa zakupiona w kiosku zawiera dużo dokładniejszy obraz sieci dróg? Wykonane przez ekspertów opracowania pozostają na takim poziomie ogólności, że nie znajdzie się w nich ani propozycji turystycznego wykorzystania walorów Puszczy i jej okolic, ani strefowania dostępności, uwzględniającego turystyczną atrakcyjność miejsc i pojemność ekosystemu, nie mówiąc już o propozycjach rozwiązania komunikacji, także tej turystycznej. Nie znajdzie się tam prognoz rozbudowy bazy hotelowej i wizji Hajnówki jako miasta buforowego, mieszczącego różnorakie funkcje turystyczne, w oparciu o sąsiedztwo najstarszego i najbardziej znanego w Europie lasu nizinnego.
Społeczeństwo ma prawo rozliczyć wykonawców Kontraktu, tym bardziej, że po wydaniu tych ogromnych pieniędzy nikt nie spróbował ocenić jakości, efektów i skutków działań w ramach Kontraktu, a słyszy się opinie, że Kontrakt okazał się wielkim finansowym nadużyciem.

Znacznie bardziej konkretny jest duński projekt "Puszcza Białowieska", a w ramach niego niespójny i chaotyczny dokument "Podstawy strategii zarządzania Puszczą Białowieską". Dzięki temu projektowi mieszkańcy dostali dotacje na prywatne inicjatywy lokalne, więc sobie go chwalą. Część środków przeznaczono też na edukację przyrodniczą, m.in. wyposażenie ekspozycji w muzeum Białowieskiego Parku Narodowego. Projekt budzi jednak poważne kontrowersje wśród wielu przyrodników, którzy nadal wierzą, że cała Puszcza będzie parkiem narodowym. Otóż jego część przyrodnicza, dotycząca zarządzania Puszczą jest opracowana przez leśników, którzy są przeciwni powiększeniu Parku. Projekt stał się więc propagandowym narzędziem przeciwko objęciu Puszczy parkiem narodowym. Tekst wydanej Strategii zarządzania Puszczą nie pozostawia wątpliwości o co chodzi. Czytamy tam, że co prawda istnieją dwie koncepcje zarządzania: pierwsza, która mówi o objęciu Puszczy parkiem narodowym i druga, która mówi o "zrównoważonej, wielofunkcyjnej gospodarce", ale tylko ta druga jest słuszna, bo "pozwala utrzymać wysokie walory produkcyjne drzewostanów". Dlatego omówiony jest tylko drugi wariant. Oznacza to, że duński rząd finansuje, a ministerstwo firmuje projekt zmierzający do zachowania użytkowania rębnego na 80% powierzchni Puszczy Białowieskiej po stronie polskiej. Można tu dostrzec pewną ambiwalencję ministerstwa, które w tym samym czasie promuje "Kontrakt dla Puszczy", którego celem ma być objęcie całej Puszczy parkiem. Chyba, że było to posunięcie czysto propagandowe, dla uspokojenia opinii publicznej, na co wskazuje zresztą jednoznaczny sprzeciw wobec powiększenia Parku ze strony Lasów Państwowych podległych ministerstwu. Z punktu widzenia ochrony przyrody duński (a właściwie Lasów Państwowych) projekt jest krokiem wstecz wobec obowiązującego obecnie moratorium na cięcie starych drzew i drzewostanów i zupełnie nie uwzględnia poglądów przyrodników, ekologów i szerszych niż lokalne oczekiwań społecznych.
Z tego pobieżnego omówienia wynika, że w ostatnich dwóch latach na cele związane z Puszczą Białowieską wydano blisko 40 milionów złotych, w tym 30 mln z budżetu państwa. Mimo tego, ani nie został zażegnany konflikt między przyrodnikami i leśnikami, ani nie objęto Puszczy parkiem, a wręcz przeciwnie, powstają kolejne podziały, mają miejsce cięcia ponadstuletnich drzew w rezerwatach i lasach Puszczy, a lokalne społeczności nie chcą nawet słyszeć o parku narodowym.
Taki jest efekt nieudolnej, żeby nie napisać, że dyktowanej złą wolą, polityki ministerstwa i wydania ogromnych społecznych pieniędzy, jakich nigdy jeszcze w Polsce nie przeznaczono na ochronę przyrody. Tym razem również nie przeznaczono ich na ochronę przyrody...

AJK

PS: Ostatnim projektem realizowanym obecnie w Białowieży jest projekt WWF (Światowego Funduszu na rzecz Przyrody). Ta największa organizacja ekologiczna na świecie w roku 1999 otworzyła swoje biuro w Białowieży i rozpoczęła projekt, którego celem jest objęcie całej Puszczy parkiem narodowym. Współpracuje ona z innymi organizacjami ekologicznymi, w tym ze skupiającym białowieskich przyrodników Towarzystwem Ochrony Puszczy Białowieskiej. Skupiła się głównie na rozwiązywaniu lokalnych problemów i wspieraniu działań służących popularyzowaniu idei parku. Nie przekazywała żadnych dotacji, natomiast ze środków na kampanię wyremontowała kładkę turystyczną, organizowała festiwale i plenery przyrodnicze, wydała broszurę informującą o zasadach funkcjonowania parku narodowego na obszarze całej Puszczy i inne wydawnictwa. O projekcie WWF piszemy szerzej w Dzikim Życiu przy okazji rozmowy z prowadzącymi go osobami.